Posts Tagged ‘u bazyla’

Poznanie wirtualnej koleżanki i uczestniczenie na koncercie

Poniedziałek, luty 8th, 2010

Podróż do Bazyla długo już nie trwała .Nie miałem żadnego pojęcia  na temat poznańskich klubów undergroundowych. Obawiałem się, że z racji wieku nie do końca pełnoletniego nie wpuszczą mnie do środka. Z drugiej jednak strony jeżeli miałoby tak nawet być to nie byłbym sam,  ponieważ  Monika i jej koleżanka były nawet młodsze. Wpuścili nas bez najmniejszego problemu. Po zakupieniu biletu stanąłem gdzieś w kącie. Pamiętam, że rozglądałem się naokoło obserwując różnych  charakterystycznych  ludzi. Monika wraz z Jowitą i Marcinem zniknęli mi z pola widzenia.  Zaniepokoiło mnie to znacznie . W pewnej chwili jakaś dziewoja z drugiego końca sali zaczęła na mnie spoglądać, co w jakiś sposób zaczęło mnie krępować. Podeszła do mnie. Zwierzyła się, że skądś mnie zna. Parę chwil później miałem się przekonać, że rozmawiałem z koleżanką z lasta, jeszcze do niedawna – swoją e –friend ( znajoma, z którą utrzymuje się kontakt głównie wirtualnie ). Trochę mnie to odprężyło. Mieliśmy bowiem wspólne tematy . Oczywiście trudniej było je poruszać w rzeczywistości. Mimo wszystko od słowa do słowa zacząłem się rozkręcać. I chwała, że akurat na nią trafiłem. Podszedł do nas jakiś koleś z kuflem piwa i pytał się jak się bawimy i czy lubimy Azarath. Wszyscy powiedzieli zgodnie, że tak. Miałem nadzieje, że się nie wyda, że nie miałem bladego pojęcia na temat tego zespołu. Wkrótce na scenę wkroczyli frontmani wspomnianej kapeli. Ludzie czekali cierpliwie.  Znajoma, której na imię Sylwia zapytała się gdzie mieszkam . Podałem jej więc adres. Zaraz pod sceną zrobiło się bardziej gęsto. Swoją drogą fajnie to wyglądało. Można by powiedzieć, że pod sceną zrobiło się „ czarno” biorąc pod uwagę kolor stroju ludzi, którzy w następnym momencie zająć się mięli pogo. Oczekiwany Azarath rozpoczął koncert. Ludzie zaczęli skakać pod sceną.  Sylwia namawiała mnie do przyłączenia się do ludzi . W końcu się przełamałem i wskoczyłem pomiędzy innych. To było cudowne doświadczenie. Niejednokrotnie wylądowałem na podłodze. Sylwia z koleżanką również  bawiły się pod sceną.  Podobało mi się jak niektórzy bawiący się pod sceną ludzie wywijali kłakami. (więcej…)

Poznanie kolejnych ludzi – tym razem w biedronce

Poniedziałek, luty 8th, 2010

Nie wiem czy to wpływ spotkania z Moniką, czy po prostu zwykła bezczynność popchnęły mnie do ponownego przeczytania „ Wywiadu z wampirem” . Książka jest bardzo  interesująca . Język jakim posługuje się pani Rice sprawia, że czyta się ją jednym tchem. W międzyczasie pisałem z Moniką i Luizą, która pojawiła się na czas krótki na gg. Stara, poczciwa koleżanka z Międzychodu byłą ciekawa co tam u mnie. Na miejscu nic ciekawego się nie dzieje. Nie będę ukrywał, że i ja w sporej części się nudziłem przez ten miesiąc pobytu tutaj. Nadszedł w końcu dzień spotkania z Moniką i koncert w klubie „ u  Bazyla”. Jeszcze z początku swojego pobytu w Poznaniu przywiązywałem wagę do image . Oczywiście to istna głupota. Ważne co ma się w głowie, a nie na sobie. Te całe ramoneski, glany i ciemne stroje podkreślające przynależność do pewnej subkultury są zbędne.  Więcej . Powiem, że są efektem pierwotnego zauroczenia danym klimatem.  W dalszym ciągu lubię ciemne kolor- ale nie dlatego, że podkreśla metalowość i zuo. Po prostu dobrze się w nim czuje i tyle. Mniejsza jednak o to.  Specjalnie wypastowałem swoje martensy na tę okazję . Monia dała znać, że wychodzi i będzie czekać pod marketem. Ruszyłem z kopyta,  by  do niej dołączyć. (więcej…)

Krótko przed przeprowadzką

Czwartek, luty 4th, 2010

Na samym wstępie pisałem coś o przeprowadzce i mam teraz zamiar opisać jak do niej doszło . Mógłbym w sumie opisywać co działo się w Sierakowie aż do tego czasu, tylko po co. Nic  szczególnego  się nie działo. Ludzie w miasteczku w którym jakimś cudem przeżyłem 17 lat nie wykazywali minimalnych oznak inteligencji, tolerancji, prezentowali sobą „ biedę” . W szkole również  nie wiele lepiej. Nauczyciele myśleli, że coś jest ze mną nie tak- według nich wdałem się w jakieś lewe towarzystwo , coś biorę, whatever. Myślenie stereotypowe do bólu. Ciężko było tam dosłownie wytrzymać. W końcu babcia z dziadkiem, którzy przeprowadzali się do Lubonia zaproponowali nam wprowadzenie się do budynku. Pod moją nieobecność miała miejsce krótka narada rodzinna, o której wyniku dowiedziałem się przychodząc zmęczony tym chorym środowiskiem, do którego ciężko było się przystosować. Musielibyście widzieć moją radość na gębie, gdy dowiedziałem się o przeprowadzce do Poznania . Poinformowałem swoich znajomych na pewnych portalach o swoim przeniesieniu się do stolicy Wielkopolski.  Jak się później okazało niektóre osoby pochodziły właśnie z tego miasta . (więcej…)