Poznanie kolejnych ludzi – tym razem w biedronce
Nie wiem czy to wpływ spotkania z Moniką, czy po prostu zwykła bezczynność popchnęły mnie do ponownego przeczytania „ Wywiadu z wampirem” . Książka jest bardzo interesująca . Język jakim posługuje się pani Rice sprawia, że czyta się ją jednym tchem. W międzyczasie pisałem z Moniką i Luizą, która pojawiła się na czas krótki na gg. Stara, poczciwa koleżanka z Międzychodu byłą ciekawa co tam u mnie. Na miejscu nic ciekawego się nie dzieje. Nie będę ukrywał, że i ja w sporej części się nudziłem przez ten miesiąc pobytu tutaj. Nadszedł w końcu dzień spotkania z Moniką i koncert w klubie „ u Bazyla”. Jeszcze z początku swojego pobytu w Poznaniu przywiązywałem wagę do image . Oczywiście to istna głupota. Ważne co ma się w głowie, a nie na sobie. Te całe ramoneski, glany i ciemne stroje podkreślające przynależność do pewnej subkultury są zbędne. Więcej . Powiem, że są efektem pierwotnego zauroczenia danym klimatem. W dalszym ciągu lubię ciemne kolor- ale nie dlatego, że podkreśla metalowość i zuo. Po prostu dobrze się w nim czuje i tyle. Mniejsza jednak o to. Specjalnie wypastowałem swoje martensy na tę okazję . Monia dała znać, że wychodzi i będzie czekać pod marketem. Ruszyłem z kopyta, by do niej dołączyć. W końcu się z nią spotkałem. Mieliśmy udać się teraz prosto do Bazyla. Po drodze mówiliśmy na temat muzyki i Anny Rice.

Zanim pojawiliśmy się na miejscu zdradziła mi, że pozna mnie ze swoimi znajomymi. Wcześniej jednak ktoś do niej zadzwonił. Po odebraniu telefonu dała znać, że spotkamy się z jej koleżanką i jej chłopakiem w biedronce. Wzięliśmy więc azymut na owy market. Wkrótce znaleźliśmy się na miejscu. Przeszliśmy przez drzwi szklane schodząc schodami w dół i szukając tym samym znajomych Moni . Po krótkiej chwili znaleźliśmy ich. Rasowe metaluchy. Serio. Na ziemi międzychodzko- sierakowskiej takich nie widziałem. Koleś kłaki do samego pasa, zaś laska imitowała Tarje Turunen z Nightwish. Moje wcześniejsze obawy uaktywniły się. Monika przedstawiła mnie znajomym. Chwilę gadaliśmy o koncercie Azarath’a w Bazylu. Po zrobieniu pewnych zakupów ( % ) udaliśmy się na miejsce. Przez całą drogę rozmawialiśmy o filmach grozy i szkole. Wszyscy byliśmy jakby nie patrzeć w wieku licealnym. Ja sam przeniesiony zostałem później do Poznańskiego liceum, w którym spotkanie rozmaitej maści indywidualistów nie było całkowicie trudne. O koncercie, jego przebiegu i poznaniu kolejnych ludzi napiszę nieco później. Właśnie szykuje się na koncert Kata i niedługo będę wychodził z domu.
Tags: Azarath, biedronka, drzwi szklane, koncert, Poznań, u bazyla
